(c) Geodezja24.pl, GeodezjaPolska.pl 2005-2019


Przetargi regulowane rzutem na taśmę: Co się zmieni w zamówieniach publicznych?

Losy ustawy – Prawo zamówień publicznych ważyły się do ostatniej chwili. Jeszcze we wtorek rano nie było jej w porządku obrad Rady Ministrów. W końcu jednak rząd zdecydował się włączyć ten punkt i ostatecznie przyjął projekt.

– To dla nas wyjątkowy dzień i zwieńczenie prawie trzech lat pracy – mówiła minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz.

Skąd brały się wątpliwości? Jeśli ustawa ma zostać uchwalona jeszcze w tej kadencji parlamentu, to prace nad nią muszą się zakończyć podczas góra trzech posiedzeń. Tymczasem mowa o wyjątkowo obszernej regulacji, która liczy 627 artykułów. Część ekspertów przekonywała, że lepiej byłoby pracować nad nią bez pośpiechu, w kolejnej kadencji. Ostatecznie jednak przeważył pogląd, że projekt jest na tyle dobrze przygotowany i skonsultowany ze środowiskiem, że prace w Sejmie powinny pójść sprawnie.

Co jeszcze się zmieni w przetargach

Jednym z ważniejszych problemów, które ureguluje nowa ustawa, jest kwestia waloryzacji wynagrodzenia przy dłuższych kontraktach. To właśnie niezmienność cen sprawia, że firmy schodzą dzisiaj z placów budów. Teraz każdy dłuższy kontrakt będzie musiał zawierać klauzule waloryzacyjne, ale zamawiający sami będą decydować, na jakich wskaźnikach będą się one opierać.

Nowe przepisy mają też pomóc w rozwiązywaniu sporów na etapie realizacji umowy, tak aby nie kończyły się zrywaniem kontraktów. Będą one podlegać dobrowolnej mediacji lub koncyliacji przed Sądem Polubownym przy Prokuratorii Generalnej. Jak ujawnił we wtorek szef PG Mariusz Haładyj, prowadzi ona około tysiąca sporów o łącznej wartości ok. 10 mld zł.

Obecna ustawa – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1986 ze zm) obowiązuje od 2004 r. Mimo ponad 60 nowelizacji nie przystaje do obecnych czasów. Dlatego minister przedsiębiorczości i technologii Jadwidze Emilewicz tak bardzo zależy na uchwaleniu nowych regulacji jeszcze w tej kadencji parlamentu.

– Konieczność zmiany przepisów sygnalizowały nam wszystkie strony rynku zamówień publicznych. Główne cele, jakie sobie postawiliśmy, to poprawa efektywności udzielania zamówień, podniesienie konkurencyjności, zwiększenie udziału na rynku firm z sektora MSP oraz wzrost innowacyjności – mówiła Emilewicz podczas briefingu zorganizowanego po posiedzeniu rządu, podczas którego przyjęto projekt.

Jak rząd zamierza to osiągnąć? Przede wszystkim przez zwiększenie równowagi między uczestnikami. Chodzi o to, by zamawiający przestali narzucać wykonawcom niekorzystne dla nich warunki i przenosili na nich wszystkie ryzyka. Stąd zakaz kształtowania praw i obowiązków w nieproporcjonalny sposób i katalog klauzul abuzywnych dotyczący choćby kar umownych. Jeśli kary te będą rażąco niewspółmierne do przewinień, przedsiębiorcy będą mogli domagać się przed Krajową Izbą Odwoławczą ich obniżenia. Dzisiaj też mogli tego próbować, ale nowe przepisy w sposób bardziej dobitny wskażą na taką możliwość.

Mniej formalności

Chyba największą bolączką polskiego rynku zamówień publicznych jest konkurencyjność – jedna z najniższych ze wszystkich państw UE. Co gorsza wskaźnik ten z roku na rok spada.

– W 2004 r. przeciętnie siedem podmiotów ubiegało się o jedno zamówienie, w 2017 r. było to średnio 2,38 oferty, a w roku ubiegłym już tylko 2,19 – podkreśliła minister Jadwiga Emilewicz.

Zachętą dla przedsiębiorców, zwłaszcza tych małych i średnich, ma być uproszczenie procedur. Będą one obowiązywać poniżej progów unijnych. Idea jest taka, by zarówno zamawiający, jak i przedsiębiorcy w jednym dziale mieli większość interesujących ich przepisów i nie musieli szukać ich w innych miejscach. Z drugiej strony procedura jest elastyczna i pozostawia zamawiającym dużą swobodę w wyborze poszczególnych jej elementów.

Inną zmianą służącą MSP będzie możliwość zaskarżania decyzji zamawiających. Przy zamówieniach poniżej progów unijnych odwołania kierowane do KIO mogą dzisiaj dotyczyć tylko kilku wymienionych enumeratywnie czynności. Nowa ustawa pozwoli kwestionować wszystkie decyzje.

Jednocześnie w Warszawie powstanie jeden wyspecjalizowany sąd, który będzie rozstrzygał spory przetargowe w II instancji. Dzięki temu pojawi się szansa na bardziej jednolite orzecznictwo. Uaktywnieniu II instancji ma też służyć obniżenie opłaty ponoszonej przy składaniu skargi.

Procesowanie w pośpiechu

Na prace w parlamencie będzie wyjątkowo mało czasu, gdyż do końca kadencji pozostały już tylko trzy posiedzenia Sejmu. Oczywiście wystarczy to do uchwalenia ustawy, ale prace merytoryczne nad projektem będą musiały zostać mocno ograniczone. Tymczasem mówimy o akcie przez samą minister Emilewicz określonym jako monumentalny. Projekt liczy 627 artykułów. Dlatego też część ekspertów uważa, że lepiej byłoby, gdyby na spokojnie zajął się nim Sejm kolejnej kadencji.

– To jest dobry projekt, ale nawet gdyby był najlepszy, to wymaga pochylenia się nad nim i merytorycznej pracy w Sejmie. Aby wczytać się w tak obszerną materię zwyczajnie potrzeba czasu, a parlamentarzyści nie będą go mieli – komentuje Tomasz Czajkowski, były wieloletni prezes Urzędu Zamówień Publicznych, a dzisiaj redaktor naczelny miesięcznika „Zamówienia Publiczne Doradca”.

Można jednak spotkać się i z taką opinią, że pośpiech nad uchwaleniem nowej ustawy jest uzasadniony.

– Dobrze się stało, że po tak długiej pracy i żmudnym procesie uzgadniania projektu z partnerami społecznymi rząd zdecydował się na dalsze procedowanie nowej ustawy. Oczywiście idea prawa doskonałego jest utopią i zawsze można będzie znaleźć elementy, które można uregulować lepiej. Jednak projekt w wielu aspektach posiada rozwiązania lepsze, bardziej precyzyjne i spójnie niż obecna regulacja – przekonuje dr Paweł Nowicki, wykładowca na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu i radca prawny w kancelarii Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy.

Dodatkowym argumentem przemawiającym za przyjęciem nowej regulacji w tej kadencji ma być wydłużenie okresu vacatio legis. Ustawa ma zacząć obowiązywać z początkiem 2021 r.

– Uczestnicy rynku będą wreszcie mieli wystarczająco dużo czasu, aby przygotować się do stosowania nowych regulacji – zwraca uwagę Hubert Nowak, prezes UZP.

Etap legislacyjny

Projekt przyjęty przez rząd

Komentarze (0)

Nie ma loginu
gif